Tablica pamiątkowa ;-)

ogladaj
wpisz sie

Kontakt

E-mail: clic!


Zaszłości

2011
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec


Polecam



Szablon

Wykonanie:
Djus
Pobrane z:
szablony.serfer.pl

Link 07.11.2007 :: 15:04 Komentuj (0)
nu, zastój w pisaniu był, a spowodowany wielkimi sprawami, któe się przez moje życie przewaliły w ostatnim czasie.. długo rozpisywać się nie będę, choć sporo tego.. przede wszystkim - rozprawienie się z przeszłością jotowską - były wkupiny rzeźby I roku, był on i byłam ja, konfrontacja nastąpiła i choć raz wyszłam z czegoś z twarzą, a nie jak zawsze - "ta biedna, pokrzywdzona, którą ciągle wszyscy krzywdzą".. i druga wielka sprawa - K. ta bardziej bolesna i żywa.. bo to najpierw, 2 tydnie temu, było wielkie rozmawianie o wszystkim, o NAS, o tym, co było, a co będzie.. wyszło wielkie zaplątanie, czyli, że chcemy, a nie możemy bo bla bla.. potem nastąpił drugi etap - bolesny, w którym wyparł się wszystkich tamtych słów, choć twierdzi, że wcale nie.. ma być tak jak było - ale kuźwa jak?!.. i tyle - sprawa się jątrzy i tylko wieśzky ból i pretensje.. do tego oczko mi wczoraj strzeliło, czyli, że 21. rok życia - tu z kolei było wiele radości z racji tego, że niesamowicie dużo osób pamiętąło :-) a w weekend Bracie przylatuje do mnie pourodzinowo do Krakau :-D i się dzieje..

Link 13.10.2007 :: 08:49 Komentuj (0)
nu i jużem całkiem zamotana.. wczoraj spotkałam się z K. i.. było świetnie.. aż dziw, że po tym, co "było-nie było", po Tatrach i jego 2 miesiącach w Norwegii potrafiliśmy tak rozmawiać.. potem jeszcze było kino.. w ogóle - zmienił się, jakby wydoroślał, dojrzał do pewnych spraw.. mam nadzieję, że nie wejdę drugi raz do tej samej rzeki, a może być ciężko..
dzisiaj M. wyjeżdża, jedziemy z W. ją pożegnać, oj płacz i zgrzytanie zębów będzie..

Link 12.10.2007 :: 12:31 Komentuj (0)
w zasadzie to trwam sobie w osłupieniu, chyba dla własnej głupoty i naiwności, ot tak po prostu..
co się dzieje, to dzieje się tak: dzisiaj spotykam się z K.! - o tak, sama jestem zaskoczona, jak to możliwe, że się pozbierał, ale moje stanowisko takie, że idziemy na kumpelskie piwo, bez żadnych objaśnień, bo i po co teraz? z P. sprawę trzeba zakończyć, ale już się tym nie zadręczam, bo nie mam sił, a wierzę, że samo się dobrze poukłada.. w głowie J., na ASP - rewelacja, chyba rzucę się jeszcze na śr i II rok, jeśli babka się zgodzi, póki co - wdycham powietrze placu Matejki ;-) na mojej uczelni - kulawo, że szkoda gadać, nudzą i smęcą.. tym bardziej cieszę się z moich decyzji co do historii sztuki.. jutro M. wyjeżdża na stypendium do Chorwacji, oj ciężko będzie bez Niej.. i chyba tyle - acha, jeszcze był w środę teatr - "Łucja szalona" w Słowackim i - rewelacja, jedna z najlepszych sztuk, na jakich byłam..
i tyle, i kończę, i idę czymś zająć myśli, bo chore są, niewątpliwie.

Link 08.10.2007 :: 16:38 Komentuj (0)
"generalnie uogólniając" jest kiepsko.. bo tak: znowu wróciłam do tego, o czym dawno temu miałam zapomnieć, czyli do mysli o J. może dlatego, że teraz będą wykłady na ASP z historii sztuki i prawdopodobieństwo natknięcia się na niego, gdy będzie szedł do pracowni.. przez to okrutnie blokuję się P. cał zeszły tydzień wymigiwałam się od spotkania z nim, dzisiaj już się umówiłam, bo takie uciekanie tylko utrudnia.. a ja nie chcę go poranić tylko dlatego, że J. beznadziejnie siedzi w głowie i nie chce stamtąd wyjść.. do tego M. wyjeżdża już w sobotę do Chorwacji na stypendium, więc zabraknie mi tej osoby, która stale naprostowuje.. i za tydzień 16.10, czyli druga rocznica, ciężka i bolesna rocznica :-(
z dobrych wieści, to obok wykładów na ASP będą jeszcze wykłady na UJ z rzeźby gotyckiej, czuli usztukatawiam się pełną parą, b. się przyda :-D
i jeszcze, że Bracie przylatuje do mnie na weekend do Krakowa, tak pourodzinowo i żeby z utęsknioną siostrą się spotkać :-)
a poza tym - pierońsko cięzko..

Link 03.10.2007 :: 16:59 Komentuj (0)
się miesza. się plącze. ech.
tak w skrócie: w pon było "oczko" W., siedzieliśmy w SishaClubie, ja spięta, był P., spięło bardziej, więc przed 21.00 zmyłam się K. na piwko. wczoraj P. napisał, czy możemy się dzisiaj spotkać, spięta nadal - odmówiłam zapchanym tygodniem, z przesunięciem terminu na przyszły tydz. wiecz byliśmy w Klubie Kulturalnym na Szewskiej, bo J. wróciła z Anglii. ja zajebiście patrzę wstecz, na to, na co od dawna nie powinnam już patrzeć, wnerwiam się na siebie za to :-( a P. tylko się obrywa. acha - K. się odezwał, ale tutaj akurat mam stanowisko "bez emocji", przynajmniej tyle.

Link 01.10.2007 :: 09:21 Komentuj (0)

a wczoraj? w zasadzie do 16tej niedzielna niedziela, potem pobiegłam do K. i H., tam była sodomja i gomorja, bo się powoli wszyscy wprowadzali-wyprowadzali, mieliśmy jechać posłuchać naszych gwiazdeczek, bo śpiewali gdzieś na Bieżanowie, ale zanim się wybrałyśmy i w ogóle, to zadzwonili, że występ przyspieszony, że nie zdążymy, więc kierunek - Kaźmirz, Alchemia i tak sięskończyło, potem w b. rozbudowanym składzie :-D tylko, że z H. gdy wracałysmy, szarpnęłyśmy się na lody z Szewskiej i dzisiaj to + zimne piwa = przeziębionam.
P. wczoraj zagęścił powietrze między nami, zobaczymy, co dalej.
a wiecz. świętujemy "oczko" W. ;-)
bo zajęć jeszcze dzisiaj niet! :-D



Link 29.09.2007 :: 16:35 Komentuj (0)
nu więc jest tak, że wczoraj było bąsnowo-dąnsowo.. i jak zwykle nie przewidziałam, że wszystko nabierze rumieńców i takich rozmiarów, bo to najpierw Kaźmirz, "Królicze oczy", gdzie dostałam zniżkę na piwko za to, że rozpoznałam Shade z głośników, potem pomknęliśmy na rynek na bąnse właśnie, a o 1.00 włączyła się chęć powrotu na Kaźmirz - alchemicznie było :-))) powrót - przed 4.00 dzisiaj - całkowita niedyspozycja fizyczno-mentalna. a wieczorem babskie plotkowanie gdzieś na ryneczku. i do tego P. - ja określić się nie umiem, on chyba na "tak", zimny potwór się ze mnie robi, nie ma co.. miałam z nim jutro jechać poszczytować w Tatrach, ale - spin i nie jadę. no.

Link 28.09.2007 :: 14:05 Komentuj (0)
to by było tak. wczoraj było madziowo-uroczo, dzisiaj od rana tyż dobrze, T. wpadł na kawę, po południu ja jadę na kawę z A., a wieczorem jakoś pewnie-piwnie z coponiektórymi.
pojawił się pomysł, żebym przeprowadziła się do T. mysl to dobra, bo powietrze w tym mieszkaniu już za ciężkie. fakt - że z trzema chopami może być trudnawo, ale z drugiej strony.. nu i ja prawie-polonistka i ich dwóch prawie-polonistów, to może się dekadencko zrobić, dobrze, że jeszcze mamy cezurę - T. ale to jeszcze się wszystko okaże..

Link 27.09.2007 :: 08:03 Komentuj (0)
nu i wróciłam wczoraj z domku, zasiadłam w Krakowie na dobre - i to jest właśnie bardzo dobre :-D
w domu uroczo, "kochanych rodziców mam" i takie tam ;-) piwnie z kim się dało, w tym giga spotkanie klasowe na 85-lecie mojego LO ocho :-D co najważniejsze - powyjaśniane zaszłości i teraz już tylko bardzo do przodu ;-)
teraz idę z T. zrobić tatuaż - toznaczy on sobie robi, a ja go będę trzymała za rękę :-P a wieczorem długaaa kawa z M. podczas której będzie mi tłumaczyła, dlaczego i czy powinnam się spinać P.? - bo P. np. wpadł na zagadkowy pomysł odwiedzenia mnie niby przypadkiem w moim city i zaproszenia na kolacyję i takie tam.. wczoraj miałam wracać z nim, ale.. no właśnie - spięłam się i wybrałam pekaes z T. ;-)

i tyle by było ;-)

PeeS. obcięłam się, ha! po fakcie doszłam do wniosku, że mam fryz jak ta panna z teledysku Foo Fighters "Walking After You" - wiem, co powiedziałby mi Freud :-/ a kij tam.. :-/

Link 15.09.2007 :: 10:05 Komentuj (0)
nu to w sumie dużo działo się ostatnio, bo to jechałysmy ostro z N. i A. do ich poprawek z scs'u, obie zdały, zuch dziewczyny! w międzyczasie była tzw. impreza posesyjna, bo się pozjeżdżali i fajno było, śmiechawo i w ogóle :-) i strasznie dużo tych spotkać z ludźmi, całymi dniami gdzieś robiłam coś. wczoraj nocowałam w Małym Tokio u M., było przede wszystkim ameliowo, w extra-wersji, bo po francusku z polskimi napisani, dla niewładających językiem, czyli dla mnie. a wczoraj znowu to piwkowanie było, bo W. przyjechał. no i tak ciągle, kurcze, zmęczonam. dzisiaj jadę do domu, odpocząć, tak ostatni raz przed październikiem. ale wracam niebawem, bo T. idzie sobe zrobić tatuaż, w czym zmaierzam mu dzielnie towarzyszyć, ha! :-D no to si ju!