Link 07.11.2007 :: 15:04 Komentuj (0)
nu, zastój w pisaniu był, a spowodowany wielkimi sprawami, któe się przez moje życie przewaliły w ostatnim czasie.. długo rozpisywać się nie będę, choć sporo tego.. przede wszystkim - rozprawienie się z przeszłością jotowską - były wkupiny rzeźby I roku, był on i byłam ja, konfrontacja nastąpiła i choć raz wyszłam z czegoś z twarzą, a nie jak zawsze - "ta biedna, pokrzywdzona, którą ciągle wszyscy krzywdzą".. i druga wielka sprawa - K. ta bardziej bolesna i żywa.. bo to najpierw, 2 tydnie temu, było wielkie rozmawianie o wszystkim, o NAS, o tym, co było, a co będzie.. wyszło wielkie zaplątanie, czyli, że chcemy, a nie możemy bo bla bla.. potem nastąpił drugi etap - bolesny, w którym wyparł się wszystkich tamtych słów, choć twierdzi, że wcale nie.. ma być tak jak było - ale kuźwa jak?!.. i tyle - sprawa się jątrzy i tylko wieśzky ból i pretensje.. do tego oczko mi wczoraj strzeliło, czyli, że 21. rok życia - tu z kolei było wiele radości z racji tego, że niesamowicie dużo osób pamiętąło :-) a w weekend Bracie przylatuje do mnie pourodzinowo do Krakau :-D i się dzieje..
Link 13.10.2007 :: 08:49 Komentuj (0)
nu i jużem całkiem zamotana.. wczoraj spotkałam się z K. i.. było świetnie.. aż dziw, że po tym, co "było-nie było", po Tatrach i jego 2 miesiącach w Norwegii potrafiliśmy tak rozmawiać.. potem jeszcze było kino.. w ogóle - zmienił się, jakby wydoroślał, dojrzał do pewnych spraw.. mam nadzieję, że nie wejdę drugi raz do tej samej rzeki, a może być ciężko..
dzisiaj M. wyjeżdża, jedziemy z W. ją pożegnać, oj płacz i zgrzytanie zębów będzie..
Link 12.10.2007 :: 12:31 Komentuj (0)
w zasadzie to trwam sobie w osłupieniu, chyba dla własnej głupoty i naiwności, ot tak po prostu..
co się dzieje, to dzieje się tak: dzisiaj spotykam się z K.! - o tak, sama jestem zaskoczona, jak to możliwe, że się pozbierał, ale moje stanowisko takie, że idziemy na kumpelskie piwo, bez żadnych objaśnień, bo i po co teraz? z P. sprawę trzeba zakończyć, ale już się tym nie zadręczam, bo nie mam sił, a wierzę, że samo się dobrze poukłada.. w głowie J., na ASP - rewelacja, chyba rzucę się jeszcze na śr i II rok, jeśli babka się zgodzi, póki co - wdycham powietrze placu Matejki ;-) na mojej uczelni - kulawo, że szkoda gadać, nudzą i smęcą.. tym bardziej cieszę się z moich decyzji co do historii sztuki.. jutro M. wyjeżdża na stypendium do Chorwacji, oj ciężko będzie bez Niej.. i chyba tyle - acha, jeszcze był w środę teatr - "Łucja szalona" w Słowackim i - rewelacja, jedna z najlepszych sztuk, na jakich byłam..
i tyle, i kończę, i idę czymś zająć myśli, bo chore są, niewątpliwie.
Link 08.10.2007 :: 16:38 Komentuj (0)
"generalnie uogólniając" jest kiepsko.. bo tak: znowu wróciłam do tego, o czym dawno temu miałam zapomnieć, czyli do mysli o J. może dlatego, że teraz będą wykłady na ASP z historii sztuki i prawdopodobieństwo natknięcia się na niego, gdy będzie szedł do pracowni.. przez to okrutnie blokuję się P. cał zeszły tydzień wymigiwałam się od spotkania z nim, dzisiaj już się umówiłam, bo takie uciekanie tylko utrudnia.. a ja nie chcę go poranić tylko dlatego, że J. beznadziejnie siedzi w głowie i nie chce stamtąd wyjść.. do tego M. wyjeżdża już w sobotę do Chorwacji na stypendium, więc zabraknie mi tej osoby, która stale naprostowuje.. i za tydzień 16.10, czyli druga rocznica, ciężka i bolesna rocznica :-(
z dobrych wieści, to obok wykładów na ASP będą jeszcze wykłady na UJ z rzeźby gotyckiej, czuli usztukatawiam się pełną parą, b. się przyda :-D
i jeszcze, że Bracie przylatuje do mnie na weekend do Krakowa, tak pourodzinowo i żeby z utęsknioną siostrą się spotkać :-)
a poza tym - pierońsko cięzko..
Link 03.10.2007 :: 16:59 Komentuj (0)
się miesza. się plącze. ech.
tak w skrócie: w pon było "oczko" W., siedzieliśmy w SishaClubie, ja spięta, był P., spięło bardziej, więc przed 21.00 zmyłam się K. na piwko. wczoraj P. napisał, czy możemy się dzisiaj spotkać, spięta nadal - odmówiłam zapchanym tygodniem, z przesunięciem terminu na przyszły tydz. wiecz byliśmy w Klubie Kulturalnym na Szewskiej, bo J. wróciła z Anglii. ja zajebiście patrzę wstecz, na to, na co od dawna nie powinnam już patrzeć, wnerwiam się na siebie za to :-( a P. tylko się obrywa. acha - K. się odezwał, ale tutaj akurat mam stanowisko "bez emocji", przynajmniej tyle.
Link 01.10.2007 :: 09:21 Komentuj (0)
a wczoraj? w zasadzie do 16tej niedzielna niedziela, potem pobiegłam do K. i H., tam była sodomja i gomorja, bo się powoli wszyscy wprowadzali-wyprowadzali, mieliśmy jechać posłuchać naszych gwiazdeczek, bo śpiewali gdzieś na Bieżanowie, ale zanim się wybrałyśmy i w ogóle, to zadzwonili, że występ przyspieszony, że nie zdążymy, więc kierunek - Kaźmirz, Alchemia i tak sięskończyło, potem w b. rozbudowanym składzie :-D tylko, że z H. gdy wracałysmy, szarpnęłyśmy się na lody z Szewskiej i dzisiaj to + zimne piwa = przeziębionam.
P. wczoraj zagęścił powietrze między nami, zobaczymy, co dalej.
a wiecz. świętujemy "oczko" W. ;-)
bo zajęć jeszcze dzisiaj niet! :-D
Link 29.09.2007 :: 16:35 Komentuj (0)
nu więc jest tak, że wczoraj było bąsnowo-dąnsowo.. i jak zwykle nie przewidziałam, że wszystko nabierze rumieńców i takich rozmiarów, bo to najpierw Kaźmirz, "Królicze oczy", gdzie dostałam zniżkę na piwko za to, że rozpoznałam Shade z głośników, potem pomknęliśmy na rynek na bąnse właśnie, a o 1.00 włączyła się chęć powrotu na Kaźmirz - alchemicznie było :-))) powrót - przed 4.00 dzisiaj - całkowita niedyspozycja fizyczno-mentalna. a wieczorem babskie plotkowanie gdzieś na ryneczku. i do tego P. - ja określić się nie umiem, on chyba na "tak", zimny potwór się ze mnie robi, nie ma co.. miałam z nim jutro jechać poszczytować w Tatrach, ale - spin i nie jadę. no.
Link 28.09.2007 :: 14:05 Komentuj (0)
to by było tak. wczoraj było madziowo-uroczo, dzisiaj od rana tyż dobrze, T. wpadł na kawę, po południu ja jadę na kawę z A., a wieczorem jakoś pewnie-piwnie z coponiektórymi.
pojawił się pomysł, żebym przeprowadziła się do T. mysl to dobra, bo powietrze w tym mieszkaniu już za ciężkie. fakt - że z trzema chopami może być trudnawo, ale z drugiej strony.. nu i ja prawie-polonistka i ich dwóch prawie-polonistów, to może się dekadencko zrobić, dobrze, że jeszcze mamy cezurę - T. ale to jeszcze się wszystko okaże..
Link 27.09.2007 :: 08:03 Komentuj (0)
nu i wróciłam wczoraj z domku, zasiadłam w Krakowie na dobre - i to jest właśnie bardzo dobre :-D
w domu uroczo, "kochanych rodziców mam" i takie tam ;-) piwnie z kim się dało, w tym giga spotkanie klasowe na 85-lecie mojego LO ocho :-D co najważniejsze - powyjaśniane zaszłości i teraz już tylko bardzo do przodu ;-)
teraz idę z T. zrobić tatuaż - toznaczy on sobie robi, a ja go będę trzymała za rękę :-P a wieczorem długaaa kawa z M. podczas której będzie mi tłumaczyła, dlaczego i czy powinnam się spinać P.? - bo P. np. wpadł na zagadkowy pomysł odwiedzenia mnie niby przypadkiem w moim city i zaproszenia na kolacyję i takie tam.. wczoraj miałam wracać z nim, ale.. no właśnie - spięłam się i wybrałam pekaes z T. ;-)
i tyle by było ;-)
PeeS. obcięłam się, ha! po fakcie doszłam do wniosku, że mam fryz jak ta panna z teledysku Foo Fighters "Walking After You" - wiem, co powiedziałby mi Freud :-/ a kij tam.. :-/
Link 15.09.2007 :: 10:05 Komentuj (0)
nu to w sumie dużo działo się ostatnio, bo to jechałysmy ostro z N. i A. do ich poprawek z scs'u, obie zdały, zuch dziewczyny! w międzyczasie była tzw. impreza posesyjna, bo się pozjeżdżali i fajno było, śmiechawo i w ogóle :-) i strasznie dużo tych spotkać z ludźmi, całymi dniami gdzieś robiłam coś. wczoraj nocowałam w Małym Tokio u M., było przede wszystkim ameliowo, w extra-wersji, bo po francusku z polskimi napisani, dla niewładających językiem, czyli dla mnie. a wczoraj znowu to piwkowanie było, bo W. przyjechał. no i tak ciągle, kurcze, zmęczonam. dzisiaj jadę do domu, odpocząć, tak ostatni raz przed październikiem. ale wracam niebawem, bo T. idzie sobe zrobić tatuaż, w czym zmaierzam mu dzielnie towarzyszyć, ha! :-D no to si ju!